Muzyka

Kanadyjski Kanadyjczyk

Wielu z nich udaje się przeniknąć do sąsiada i tym samym zapewnić sobie światową karierę. Czasem publiczność nawet nie wie lub zapomina o tym, że ich ulubieniec pochodzi z Kanady.

Ja jednak, przekornie, mam ulubieńca, który poza Kanadą jest bardzo mało znany. Nazywa się Colin James i właśnie wydał swoją ósma płytę, „Limelight”. Jest na niej wszystko, co Colin i ja lubimy najbardziej. Doskonałe rockowe granie, trochę bluesa, tu i ówdzie spokojniejsza ballada. James sam skomponował większość piosenek i nie są to, zapewniam, nie tylko wypełniacze, ale bardzo dobre kawałki. Obok nich mamy też utwory takich klasyków jak Dylan czy Van Morrison.

Nie mogę wyjść z podziwu, jak to możliwe, że James jeszcze nie podbił Stanów. To przede wszystkim ich strata. A ja się nie martwię, bo mam wszystkie jego płyty! I słucham, kiedy chcę.

Colin James, Limelight, Maple 2005

Reklama

Czytaj także

Kultura

Kompozytorki wchodzą do gry

Kiedyś mieliśmy wśród kompozytorek pojedyncze przykłady spektakularnych karier. Ale najmłodsze pokolenie idzie całą ławą, co było widoczne na jesiennych festiwalach muzyki współczesnej.

Dorota Szwarcman
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną