Muzyka

Pani profesor śpiewa

Dla mnie Bonnie Raitt mogłaby wydawać swoje płyty również w środku wakacji. Szczególnie takie jak „Souls Alike”. Piosenki są tu oszczędniej aranżowane niż poprzednio. Głównie słychać sekcję, gitarę, hammonda i inne klawisze. A Bonnie? Bonnie śpiewa jak zawsze wspaniale, nie popisuje się, genialnie wyczuwa nastrój muzyki i tekstu.

Można te płytę traktować jako materiał szkoleniowy dla aspirujących muzyków. Tylko komu dzisiaj chce się uczyć rzemiosła, kiedy popularność nie zależy od umiejętności, a raczej od częstotliwości występów w talk-shows, na kolorowych okładkach i na lipnych festiwalach.

Wierzę jednak, że znajdą się wśród Państwa tacy, którzy docenią propozycję profesor Raitt.

Bonnie Raitt, Souls Alike, Capitol 2005

Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną