Muzyka

Balladyzm

Recenzja płyty: Tadeusz Woźniak, „Ziemia”

materiały prasowe
Choć album mocno tkwi w konwencji rzeczonego balladyzmu, sprawia wrażenie czegoś zupełnie nowego.

Niby wszystko wiadomo. Że Tadeusz Woźniak potrafi być świetnym kompozytorem; że każde jego nagranie jest precyzyjne jak szwajcarski zegarek; że jak nikt inny w Polsce wyczuwa ducha ballady jako muzycznego gatunku i jako szczególnej idei. A jednak album „Ziemia”, choć mocno tkwi w konwencji rzeczonego balladyzmu, sprawia wrażenie czegoś zupełnie nowego. Otwierający płytę utwór „A ty się Ziemio nie bój” jest patetyczny niczym hymn, ale znakomita aranżacja i niebanalna melodia nadają mu walor popowego przeboju. Chórki do piosenki „Jaka piękna Palma” brzmią jak te z protestsongowej płyty Neila Younga „Living With War”, a nowa wersja „Boba Dylana” Jacka Kaczmarskiego, nawiązująca do „Times, They Are A-Changing”, o wiele lepiej niż autorska oddaje istotę dawnej twórczości bohatera piosenki. Świetnie spisał się producent Piotr Remiszewski, który nadał tej muzyce mnóstwo świeżości i energii. No i teksty – Bogdana Chorążuka, Ernesta Brylla, samego Woźniaka – czysta poezja z jasnym przesłaniem.

Tadeusz Woźniak, Ziemia, Anaconda Production

Polityka 6.2016 (3045) z dnia 02.02.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Balladyzm"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną