Recenzja płyty: Tadeusz Woźniak, „Ziemia”

Balladyzm
Choć album mocno tkwi w konwencji rzeczonego balladyzmu, sprawia wrażenie czegoś zupełnie nowego.
materiały prasowe

Niby wszystko wiadomo. Że Tadeusz Woźniak potrafi być świetnym kompozytorem; że każde jego nagranie jest precyzyjne jak szwajcarski zegarek; że jak nikt inny w Polsce wyczuwa ducha ballady jako muzycznego gatunku i jako szczególnej idei. A jednak album „Ziemia”, choć mocno tkwi w konwencji rzeczonego balladyzmu, sprawia wrażenie czegoś zupełnie nowego. Otwierający płytę utwór „A ty się Ziemio nie bój” jest patetyczny niczym hymn, ale znakomita aranżacja i niebanalna melodia nadają mu walor popowego przeboju. Chórki do piosenki „Jaka piękna Palma” brzmią jak te z protestsongowej płyty Neila Younga „Living With War”, a nowa wersja „Boba Dylana” Jacka Kaczmarskiego, nawiązująca do „Times, They Are A-Changing”, o wiele lepiej niż autorska oddaje istotę dawnej twórczości bohatera piosenki. Świetnie spisał się producent Piotr Remiszewski, który nadał tej muzyce mnóstwo świeżości i energii. No i teksty – Bogdana Chorążuka, Ernesta Brylla, samego Woźniaka – czysta poezja z jasnym przesłaniem.

Tadeusz Woźniak, Ziemia, Anaconda Production

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną