Recenzja płyty: Kaliber 44, „Ułamek tarcia”

Superstarzy
Oszczędne gospodarowanie popularnością wychodzi na dobre marce Kalibra, który nie nagrał słabej płyty – włącznie z najnowszą.
materiały prasowe

Po, bagatelka, 16-letniej przerwie wraca jedna z najbardziej zasłużonych i pionierskich grup polskiego hip-hopu – katowicki Kaliber 44, dziś jako duet: Joka i AbraDab. „Ułamek tarcia” to dopiero czwarty album formacji, którą w początkach kariery współtworzył Magik, i która doczekała się kultowego statusu w latach 90., no i wątku w głośnym filmie „Jesteś bogiem”. To oszczędne gospodarowanie popularnością wychodzi jednak na dobre marce Kalibra, który nie nagrał słabej płyty – włącznie z najnowszą. Zaczynają w świecie, z którego wyszli – stylistycznie nawiązują do klasycznej epoki rapu, dziś znów cenionej. „Jeśli to oldskul, to czemu świeży jest?” – pytają. Joka potwierdza reputację jednego z najoryginalniejszych raperów polskiej sceny, a AbraDab – wyjątkowo zręcznego autora tekstów, który komentuje dzisiejszy stan sceny („Moda na Słowian, ja słowa mam też:/Daj, ja pobruszę, ty leż”), albo swój status nestora gatunku („Ooo, tak, ja jestem superstary/Kupowałem swoje pierwsze Lego za dolary”). Ciekawie wypadnie porównanie produkcji tego albumu z pierwszymi próbami nastoletnich wówczas członków grupy – pod względem brzmienia (sprzęt, możliwości) ewolucja gatunku w Polsce jest niesamowita.

Kaliber 44, Ułamek tarcia, Centrala/Mystic

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną