Muzyka

Niebo w uszach

Są momenty niebywale wzruszające, może nawet przesadnie dla kogoś o mniej lirycznej wrażliwości (vide: „A gdybyśmy nigdy się nie spotkali”), są nawiązania do wcześniejszych dokonań („Czułe miejsce [Bosa 2005]”), jest dużo ciepłej, subtelnej muzyki z typowym dla Anny Marii słowiańskim klimatem, ale też z dobrym wyczuciem łagodnego jazzu.

Świetnie wypadają instrumentaliści, zwłaszcza Marek Napiórkowski i jego gitary, czy Henryk Miśkiewicz nie tylko na saksofonie, ale i na klarnecie i akordeonie. Ten album magnetycznie zmusza do słuchania, a raczej wsłuchania się, bo wiele tu subtelności, które mogą umknąć przy odbiorze mniej uważnym. Bardzo to wszystko dźwiękowo smakowite i słuchać można wiele razy po kolei.

Anna Maria Jopek, Niebo, Uniwersal

Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Jerzy Stuhr (1947–2024). Półśrodki go nie interesowały

Wielcy artyści pozostawiają po sobie legendę. Jerzy Stuhr zostawił ich kilka: inteligenta, moralisty, nauczyciela i mistrza rozrywki.

Janusz Wróblewski
16.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną