Recenzja płyty: Maja Kleszcz&Incarnations, „Romantyczność”

O miłości
Wokal Mai Kleszcz, jedyny, niepowtarzalny, wyrażający wszystko, co pomyśli głowa.
materiały prasowe

Trzecia płyta Mai Kleszcz i zespołu Incarnations nie jest może tak przebojowa jak dwie poprzednie, ale zawiera treści intrygujące zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Mamy oto zderzenie bardzo różnych poetyk w utworach do słów Adama Mickiewicza, Bogdana Loebla, Agaty Dudy-Gracz i Wojtka Krzaka (kompozytora całości). Wszystkie pokazują rozmaite sensy motywu miłości – od modelu wczesnoromantycznego („Najpiękniejsza jak aniołek w raju” Mickiewicza), poprzez ironiczny („A może miałby Pan ochotę” Dudy-Gracz), fatalistyczno-depresyjny („Zanim wstanie miasto” Loebla), po autobiograficzny („Piękny brzeg – Żoli” Krzaka), a nawet antywojenny („Wojna lubi jeść” Dudy-Gracz). Co do warstwy muzycznej: o ile wcześniejsze płyty nawiązywały do muzyki zachodniej, o tyle ta wydaje się zdecydowanie bardziej polska (ot, choćby Niemenowska wersja soulu w „Najpiękniejsza jak aniołek w raju”). Wszystko razem odkrywa na nowo mozaikę znaczeń wokół tytułowego pojęcia romantyczności tak przecież ważnego w polskiej tradycji, a wciąż poddawanego nieznośnej trywializacji. No i jeszcze na koniec: wokal Mai Kleszcz, jedyny, niepowtarzalny, wyrażający wszystko, co pomyśli głowa.

Maja Kleszcz&Incarnations, Romantyczność, Fonobo

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną