Muzyka

Grzeszna przyjemność

Recenzja płyty: Meshiaak, „Alliance of Thieves”

materiały prasowe
Kto wie, może nawet mieszkańcy krainy łagodności w tajemnicy przed światem oddaliby się na kilka chwil takiej grzesznej przyjemności jak słuchanie tej płyty.

Miłośnicy soczystego łojenia nawet w sezonie ogórkowym nie mają powodów do narzekania. Właśnie w środku lata objawia im się debiut australijskiej formacji Meshiaak. Płyta „Alliance of Thieves” to od pierwszej do ostatniej nuty kaskada porywających metalowych riffów, gitarowych pogoni i wokalu Danny’ego Tomba, który przeraża rodziców dobrze ułożonych chłopców i dziewczynek. Jakby powodów do obaw było jeszcze mało, dodajmy, że za bębnami zasiada były perkusista Slayera Jon Dette. Z pewnością miłośnikom takiej muzyki nie będzie przeszkadzać, że używane przez Meshiaak patenty były już przed nimi wielokrotnie stosowane. Ważne, że brzmią naprawdę dobrze, gitarowe solówki, jak np. w „I am Among You”, są pierwsza klasa, a deklarujący się jako thrash head Tomb w pełni tę deklarację potwierdza. Kto wie, może nawet mieszkańcy krainy łagodności w tajemnicy przed światem oddaliby się na kilka chwil takiej grzesznej przyjemności jak słuchanie „Alliance of Thieves”?

Meshiaak, Alliance of Thieves, Mascot

Ocena: 4,5/6

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Miliard ludzi na świecie głoduje. Dlaczego? Bo jest okradanych przez nas – silniejszych i bogatszych

Rozmowa z Martínem Caparrósem, argentyńskim pisarzem, autorem zbioru reportaży „Głód”, o tym, dlaczego prawie miliard ludzi nie ma co jeść – mimo że żywności mamy aż za dużo.

Paulina Wilk
29.03.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną