Muzyka

Grzeszna przyjemność

Recenzja płyty: Meshiaak, „Alliance of Thieves”

materiały prasowe
Kto wie, może nawet mieszkańcy krainy łagodności w tajemnicy przed światem oddaliby się na kilka chwil takiej grzesznej przyjemności jak słuchanie tej płyty.

Miłośnicy soczystego łojenia nawet w sezonie ogórkowym nie mają powodów do narzekania. Właśnie w środku lata objawia im się debiut australijskiej formacji Meshiaak. Płyta „Alliance of Thieves” to od pierwszej do ostatniej nuty kaskada porywających metalowych riffów, gitarowych pogoni i wokalu Danny’ego Tomba, który przeraża rodziców dobrze ułożonych chłopców i dziewczynek. Jakby powodów do obaw było jeszcze mało, dodajmy, że za bębnami zasiada były perkusista Slayera Jon Dette. Z pewnością miłośnikom takiej muzyki nie będzie przeszkadzać, że używane przez Meshiaak patenty były już przed nimi wielokrotnie stosowane. Ważne, że brzmią naprawdę dobrze, gitarowe solówki, jak np. w „I am Among You”, są pierwsza klasa, a deklarujący się jako thrash head Tomb w pełni tę deklarację potwierdza. Kto wie, może nawet mieszkańcy krainy łagodności w tajemnicy przed światem oddaliby się na kilka chwil takiej grzesznej przyjemności jak słuchanie „Alliance of Thieves”?

Meshiaak, Alliance of Thieves, Mascot

Ocena: 4,5/6

Polityka 30.2016 (3069) z dnia 19.07.2016; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Grzeszna przyjemność"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Dlaczego Donald Trump nie zatańczy na TikToku?

Gdy jedni prezydenci pokazują się na TikToku, inni próbują go zbanować. Popularna wśród młodzieży – i nie tylko – aplikacja już została usunięta z Indii. Następne będą USA?

Michał R. Wiśniewski
12.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną