Recenzja płyty: Elektryczne Gitary, „Czasowniki”

Historia według Sienkiewicza
Mamy tu mądrą satyrę i niewesołą refleksję nad trudnymi dziejami, w których koszmar przeplatał się z groteską.
MTJ/materiały prasowe

Najnowszą płytę Elektrycznych Gitar można traktować jako autorską ripostę na pisowskie idee polityki historycznej. W tekstach „Czasowników”, autorstwa, poza jednym, Kuby Sienkiewicza, przegląda się historia Polski, od chrztu Mieszka I po 200. rocznicę powstania Uniwersytetu Warszawskiego. Walczący dziś o rząd dusz Polaków zawodowi patrioci mieliby powody do złości, bo ta wizja historii, choć zawiera wątki heroiczne, to albo dotyczą one Czecha („Pilot Josef Frantiśek”), albo są neutralizowane mocną ironią („Polak umie bić się w murach,/a na równym wpadnie w dół./Nawet jak jest koniunktura,/to podzieli się na pół” – „Zamach 1926”). I dobrze, bo mamy tu mądrą satyrę i niewesołą refleksję nad trudnymi dziejami, w których koszmar przeplatał się z groteską. Kiedyś pisał tak Jacek Kaczmarski, chociaż lider Elektrycznych Gitar przejawia raczej nieobecną w utworach nieżyjącego barda skłonność do purenonsensu („Gdyby nie Julian Tuwim/bzdury byś same mówił./Jak nie Jarosław Kaczyński,/w sklepach nie byłoby szynki” – „Uniwerek 200 lat”), właściwą innemu duchowemu patronowi tej płyty – Jackowi Kleyffowi. Tym sposobem Kuba Sienkiewicz wpisuje się w nader zacną i pożyteczną tradycję niezależnego myślenia o Polsce, Polakach, polityce i historii.

Elektryczne Gitary, Czasowniki, MTJ

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną