Muzyka

Rock’n’Beck

Recenzja płyty: Jeff Beck, „Loud Hailer”

materiały prasowe
Obok porywającego blues rocka znaleźć można tu dowody na fascynację jazzem, starym rock and rollem i jeszcze parę stylistycznych wycieczek.

W świecie gitarowym Jeff Beck to firma najwyższej klasy, funkcjonująca nieprzerwanie od dziesięcioleci. Nie tak dawno temu minęło pół wieku od chwili, gdy zastąpił Erica Claptona w zespole The Yardbirds. Jego imponująca dyskografia ukazuje go jako artystę poszukującego i eksperymentującego. Obok porywającego blues rocka znaleźć można tu dowody na fascynację jazzem, starym rock and rollem („Crazy Legs”) i jeszcze parę stylistycznych wycieczek. Wydany po sześciu latach przerwy najnowszy album Becka „Loud Hailer” to w dużej mierze powrót do soczystego, gitarowego rocka. Dobrego wrażenia nie zakłóca nawet odstający nieco i trochę niepotrzebny tu funkowy kawałek „O.I.L. (Can’t Get Enough of That Sticky)”. Jeff Beck zawsze stronił od mikrofonu, więc i na „Loud Hailer” wokalnie się nie udziela. Śpiewa natomiast zaproszona do współpracy Rosie Bones. I tu powstaje pewien problem – dla miłośników beckowej gitary pani Bones niekoniecznie musi się pojawiać w takim zakresie, gdyż niepotrzebnie skupia na sobie uwagę, podczas gdy bohaterem jest ON.

Jeff Beck, Loud Hailer, Rhino

Polityka 32.2016 (3071) z dnia 02.08.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Rock’n’Beck"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak zostałem obrońcą życia. Reporter „Polityki” na szkoleniu antyaborcyjnym

Projekt ustawy zakazującej aborcji, homofobusy, banery ze zdjęciami abortowanych płodów. By przebić się ze swoim przekazem, Fundacja Pro – Prawo do życia idzie szeroko. Szeroko też werbuje, bo również wśród dziennikarzy „Polityki”.

Mateusz Witczak
03.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną