Recenzja płyty: Hollie Stephenson „Hollie Stephenson”

Niemodnie melodyjne
materiały prasowe

Brytyjska piosenkarka Hollie Stephenson nie ma jeszcze 20 lat, ale już ma problem. Niektórzy spieszący się z przyczepianiem etykietek dziennikarze zdążyli już młodą artystkę obarczyć balastem w postaci hasła „nowa Amy Winehouse”. Wystarczyła lekka chrypka w głosie i nawiązujące stylistycznie do klasyki R&B czy soul aranżacje. Dodajmy, że opiekunem i promotorem Hollie jest niegdysiejszy partner Annie Lennox, Dave Stewart, i już przestajemy się dziwić jakości brzmienia jej piosenek. Specjalistów od alternatywy i różnych off wynalazków może zaskakiwać to, że piosenki Hollie Stephenson są niemodnie melodyjne, pogodne i wykonane z towarzyszeniem prawdziwych instrumentów. Już pierwszy utwór na płycie, „Pointless Rebellion”, może starszym słuchaczom przywieść na pamięć przeboje Helen Shapiro sprzed pół wieku. Dla poszukujących inności za wszelką cenę to poważna wada. Dla tych, którzy cenią warsztat i rzetelne podejście do wykonywanej pracy – dowód na szacunek okazany słuchaczom.

Ocena: 4,5/6

Hollie Stephenson, Hollie Stephenson, Membran

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną