Muzyka

Niemodnie melodyjne

Recenzja płyty: Hollie Stephenson „Hollie Stephenson”

materiały prasowe

Brytyjska piosenkarka Hollie Stephenson nie ma jeszcze 20 lat, ale już ma problem. Niektórzy spieszący się z przyczepianiem etykietek dziennikarze zdążyli już młodą artystkę obarczyć balastem w postaci hasła „nowa Amy Winehouse”. Wystarczyła lekka chrypka w głosie i nawiązujące stylistycznie do klasyki R&B czy soul aranżacje. Dodajmy, że opiekunem i promotorem Hollie jest niegdysiejszy partner Annie Lennox, Dave Stewart, i już przestajemy się dziwić jakości brzmienia jej piosenek. Specjalistów od alternatywy i różnych off wynalazków może zaskakiwać to, że piosenki Hollie Stephenson są niemodnie melodyjne, pogodne i wykonane z towarzyszeniem prawdziwych instrumentów. Już pierwszy utwór na płycie, „Pointless Rebellion”, może starszym słuchaczom przywieść na pamięć przeboje Helen Shapiro sprzed pół wieku. Dla poszukujących inności za wszelką cenę to poważna wada. Dla tych, którzy cenią warsztat i rzetelne podejście do wykonywanej pracy – dowód na szacunek okazany słuchaczom.

Ocena: 4,5/6

Hollie Stephenson, Hollie Stephenson, Membran

Polityka 34.2016 (3073) z dnia 16.08.2016; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Niemodnie melodyjne"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną