Recenzja płyty: Karel Svoboda, „Pszczółka Maja”

Globalne użądlenie
W pogoni za ciekawymi – a nieprezentowanymi dotąd na płytach – archiwaliami muzyki ilustracyjnej po „Sondzie” i „07 zgłoś się” sosnowiecka GAD Records wraca do dzieciństwa już zupełnie dosłownie.
materiały prasowe

Choć pamięć o serialu „Pszczółka Maja” trochę przygasła, to i tak każdy jest ją w stanie przywołać dzięki piosence, sklejonej z osobą przeżywającego drugą młodość Zbigniewa Wodeckiego. Wiele osób nawet zaprotestuje, wskazując na to, że płytę – małego singla Tonpressu na 45 obrotów z czterema utworami – już dawno mają. Z pewnością, tyle że tu dostajemy nie tylko piosenki, ale i muzykę Karela Svobody, rozbrzmiewającą oryginalnie w tle. Od wybitności daleką, ale intrygującą. Część nagrań wpisuje się w nurt tzw. library music, często przybierającej formę naiwnych, tu nieco przaśnych melodii, wygrywanych na tle syntezatorowego pochodu naśladującego gitarę basową. Co przyjemnie kontrastuje z obecną tu również różnorodną muzyką orkiestrową, przypominającą choćby francuskie soundtracki lat 60. (śliczne unisona organów i pianina rhodesa). Cud wczesnego globalizmu: czechosłowacka muzyka, niemiecki pierwowzór książkowy, japońska animacja, francuski temperament, amerykańskie syntezatory… A my? My po swojemu uważamy „Maję” za polską.

Karel Svoboda, Pszczółka Maja, GAD Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną