Muzyka

Van bez zmian

Recenzja płyty: Van Morrison, „Keep Me Singing”

materiały prasowe
Śledząc karierę tego artysty, nie można się oprzeć wrażeniu, że upływ czasu nie robi na nim żadnego wrażenia.

Pierwsza solowa płyta Vana Morrisona „Blowin’ Your Mind!” ukazała się niemal dokładnie pół wieku temu. I, prawdę mówiąc, przez te 50 lat nic się w jego muzyce nie zmieniło. Dowodem na to najnowszy album artysty zatytułowany „Keep Me Singing”. Morrison nie ma najmniejszego zamiaru oglądać się na trendy i gusta publiczności. To, co proponuje swoim słuchaczom, to charakterystyczna dla niego kombinacja jazzu, R&B, bluesa i popu najwyższej jakości. Kluczowe jest tu jeszcze określenie „laid-back”, wskazujące na lekko leniwą swobodę wykonania. Ta swoboda u Vana Morrisona i jego muzyków nie wynika jednak z nonszalancji, lecz ze świadomości własnego warsztatu i radości grania. Doskonale obrazuje ten stan zamykające płytę instrumentalne nagranie „Caledonia Swing”.

Van Morrison, Keep Me Singing, Caroline International

Polityka 46.2016 (3085) z dnia 07.11.2016; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Van bez zmian"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną