Recenzja płyty: Dropkick Murphys, „11 Short Stories of Pain&Glory”

Celtowie z Bostonu
Muzyka Dropkick Murphys kojarzy się z suto zakrapianą męską biesiadą, podczas której, jak to u prawdziwych facetów, szorstka przyjaźń okraszona jest czasem wzruszającą refleksją, pojawia się duch braterstwa, a może i momentami patriotycznego uniesienia.
materiały prasowe

W przypadku bostońskich muzyków kwestia patriotyzmu jest trochę bardziej skomplikowana, gdyż działając na rynku amerykańskim, zaznaczają dobitnie swoje związki z Irlandią i Szkocją. Należy powiedzieć, że piosenki na najnowszej płycie Dropkick Murphys „11 Short Stories of Pain&Glory” z pewnością przypadną do gustu również nieanglosaskim słuchaczom – pod warunkiem że nie są delikatnymi lalusiami i wiedzą, o co chodzi, kiedy zespół unisono intonuje „You’ll Never Walk Alone”. Na płycie są też odniesienia do wydarzeń tragicznych, takich jak zamach podczas bostońskiego maratonu („4-15-13”). Poważne tony przeplatają się z radosnym wspólnym spędzaniem czasu, a rockowa atmosfera dobitnie zaznacza różnicę między biesiadnym śpiewaniem Dropkick Murphys a tandetą naszych rodzimych zapiewajłów discopolowych.

Dropkick Murphys, 11 Short Stories of Pain&Glory, Born&Bred

Ocena: 4,5/6

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną