Muzyka

Mieszanka niewybuchowa

Recenzja płyty: Ryan Adams, „Prisoner”

materiały prasowe
Prawdziwej rockowej iskry czy emocji podczas słuchania nie należy się spodziewać.

To 16. już płyta amerykańskiego artysty Ryana Adamsa. Muzyk od lat krąży w stylistycznych okolicach łagodnego rocka, country, folku, czyli, krótko mówiąc, doskonale mieści się w nurcie Americana. Słuchając „Prisonera” można odnieść wrażenie podróży w czasie. Piosenki są, jak to u Adamsa, dopracowane, dobrze brzmiące i melodyjne, ale stylistycznie jak gdyby wydobyte z przeszłości, konkretnie z lat 80. XX w. „Shiver and Shake” bardzo przypomina „I’m On Fire” Springsteena, a podczas słuchania całej płyty niejednokrotnie też pojawia się wspomnienie o „Nebrasce” Bossa. Piosenki na nowej płycie Adamsa to muzyka bezpieczna, daleka od eksperymentów czy ekstrawagancji, profesjonalnie wykonana i nagrana. Przy pewnym wysiłku rozgłośni radiowych można wybrane utwory (np. „Outbound Train”) wylansować i spowodować ich „zapamiętywalność”, ale prawdziwej rockowej iskry czy emocji podczas słuchania nie należy się spodziewać.

Ryan Adams, Prisoner, Blue Note

Ocena: 3,5/6

 

Polityka 10.2017 (3101) z dnia 07.03.2017; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Mieszanka niewybuchowa"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną