Recenzja płyty: Maja Kleszcz i Kwartet Prowincjonalny, „Dudzie-Graczowi”

Tutejszość
Może po prostu odpowiednie osoby spotkały się ze sobą w odpowiednim czasie i miejscu?
materiały prasowe

Najnowsza płyta Mai Kleszcz i Kwartetu Prowincjonalnego, kierowanego przez Wojciecha Krzaka, to w zasadzie dalszy ciąg linii realizowanej przez ich zespół IncarNations. Mamy tu znaną z wcześniejszych dokonań muzyczną swojskość pożenioną z uniwersalnością (blues w „Będzie ci źle”, tango w „Lęki jak…”, walc w „Duda-walcu”), mamy nawet piosenkę („A może miałby pan ochotę”), która pojawiła się już na wydanej w zeszłym roku „Romantyczności”. A jednak ten album da się traktować jak rodzaj przygody, swoisty skok w bok. Oto bowiem Agata Duda-Gracz (reżyserka teatralna nominowana ostatnio do Paszportu POLITYKI) stworzyła teksty-impresje na temat obrazów swojego ojca Jerzego Dudy-Gracza do muzyki, która te obrazy po swojemu, czyli muzycznie, opowiedziała. I wydaje się, że dla Mai i Wojtka, którzy od lat drążą etnologiczne konteksty muzyki, „tutejszość” i krytyczne jej pojmowanie przez Dudę-Gracza dobrze koresponduje z ich artystyczną wiedzą i wyobraźnią. Może po prostu odpowiednie osoby spotkały się ze sobą w odpowiednim czasie i miejscu?

Maja Kleszcz i Kwartet Prowincjonalny, Dudzie-Graczowi, Fonobo

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną