Muzyka

Delikatna eksplozja

Recenzja płyty: Bisquit, „Nagi król”

materiały prasowe
Muzyka eksploduje, ale nie bezładnie i prostacko, tylko… delikatnie.

I pomyśleć, że ten zespół gra już prawie od 16 lat! Zdziwienie naprawdę szczere, bo do niedawna Joanna Chacińska i jej koledzy mieli u recenzentów status analogiczny do „młodego reżysera” z czasów PRL, czyli – mimo upływu lat i doświadczeń – permanentnego debiutanta. Może dlatego, że elegancki pop z dyskretnymi elementami smooth jazzu wydawał się nazbyt elegancki i nazbyt dyskretny? Teraz otrzymujemy czwartą płytę Bisquita, która zachowując walory wcześniejszych, odkrywa coś zupełnie nowego w estetyce i „merytoryce” zespołu. Teksty nagle stały się otwarte na rzeczywistość społeczną („Bum”), a tytułowy „Nagi król” da się odczytać jako aktualny przekaz polityczny. Muzyka nabrała dynamizmu, a jej kontrolowana agresywność zbliża się wyraźnie do formuły postrockowej czy nawet – po prostu – rockowej. Gitarowe riffy Tomasza Krawczyka na tle elektronicznych podkładów znakomicie budują klimat niepokoju, jednak całość jest precyzyjnie ułożona. Muzyka eksploduje, ale nie bezładnie i prostacko, tylko… delikatnie.

Bisquit, Nagi król, Muzyka Powiśle

Polityka 15.2017 (3106) z dnia 11.04.2017; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Delikatna eksplozja"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Krótkoterminowi turyści wysiedlają mieszkańców miast

Krótkoterminowy turysta już wysiedlił mieszkańców krakowskiej starówki. Teraz masowo rezerwuje Warszawę.

Edyta Gietka
29.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną