Recenzja płyty: The Mavericks, „Brand New Day”

Kiwalne, niebanalne
Dzięki różnorodności rytmów i nastrojów piosenki z tego albumu z pewnością zaspokoiłyby zapotrzebowanie niejednej potańcówki.
materiały prasowe

Istnieją na rynku fonograficznym od 1991 r., kiedy to do sklepów trafił ich pierwszy album, niezbyt oryginalnie zatytułowany „The Mavericks”. Zespół powstał w Miami na Florydzie, a jego wokalistą jest obdarzony charakterystycznym wysokim głosem Raúl Francisco Martínez-Malo Jr., w skrócie – Raul Malo. The Mavericks od początku prezentowali się jako zespół nieprzestrzegający zbyt surowo granic stylistycznych. Przeciwnie, ich znakiem firmowym jest eklektyzm. W swoim repertuarze mają zarówno Tex-Mex, jak i country, pop, rock and rolla, western swing czy rockabilly. Taki właśnie muzyczny cocktail proponują na swojej najnowszej płycie „Brand New Day”. Dzięki różnorodności rytmów i nastrojów piosenki z tego albumu z pewnością zaspokoiłyby zapotrzebowanie niejednej potańcówki (tak w zamierzchłych czasach nazywano imprezy czy domówki, co w pewnym sensie określa grupę wiekową, do której przede wszystkim adresowana jest twórczość The Mavericks). Kompozycje na „Brand New Day” są bardzo melodyjne, łatwo wpadają w ucho i są doskonale „kiwalne”. Nie popadajmy jednak w łatwe analogie. Od tandety, jaką jest disco polo, różni je jakość każdego bez wyjątku elementu. A „Ride with Me” to murowany międzypokoleniowy przebój.

The Mavericks, Brand New Day, Mono Mundo

Ocena: 4,5/6

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną