Muzyka

Płyta nagrobna

Recenzja płyty: Nagrobki, „Granit”

materiały prasowe
Jak wiadomo, nic tak nie ożywia artystycznie jak ograniczenia. A już ograniczenie tematyczne do tekstów mówiących tylko o śmierci ożywia wyjątkowo.

Adam Witkowski i Maciek Salomon tworzący duet Nagrobki takie ramy dla swoich muzycznych działań przyjęli i już na debiutanckiej płycie śpiewali: „Jesteśmy umarli, nic nas nie powstrzyma/Żadna policja ani żadna głupia siła”. Bo jest w takiej negatywnej postawie coś uwalniającego i prowokującego do najbardziej absurdalnych skojarzeń, pełnych czarnego humoru. Choć Nagrobki ani na moment nie zamieniają się w trupę kabaretową, zachowują dość dramatyzmu, by opowieści z frazami w rodzaju „Kolejny rok, kolejny dzień, kolejny wiek w trumnie/Kolejny rok, kolejny dzień, nie pytaj, co u mnie” nie zamieniać w pastisz. Może to zasługa muzyki. Na albumie „Granit” łączą bowiem echa rockowej nowej fali, która w Gdańsku wychodziła kiedyś świetnie, z elementami yassu (gościnnie m.in. Olo Walicki i Mikołaj Trzaska), który nad Bałtykiem się narodził. I przechodzą od gitarowych stylizacji na Joy Division czy Magazine („To był tylko cień”, „Nie będzie już nic”) w stronę Sonic Youth, polską fiksację na punkcie śmierci („Nekropolo”), zamieniając przy tym w coś całkiem, hm, atrakcyjnego.

Nagrobki, Granit, BDTA

Polityka 17/18.2017 (3108) z dnia 25.04.2017; Afisz. Premiery; s. 123
Oryginalny tytuł tekstu: "Płyta nagrobna"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Krótkoterminowi turyści wysiedlają mieszkańców miast

Krótkoterminowy turysta już wysiedlił mieszkańców krakowskiej starówki. Teraz masowo rezerwuje Warszawę.

Edyta Gietka
29.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną