Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Muzyka

Prądu trochę brak

◊ ◊ ◊

Moim zdaniem jest to raczej mieszanka starego INXS z możliwościami nowego wokalisty J.D. Fortune’a, który dołączył do zespołu jako zwycięzca telewizyjnego programu „Rock Star: INXS”, czyli w drodze swoistego castingu. Trudno oprzeć się porównaniom z nieżyjącym od kilku lat Michaelem Hutchencem, kolejnym straceńcem rocka, którego charyzma nadawała mocny koloryt zespołowi.

Cóż, J.D. jest poprawny, ale... to wszystko. Na tej płycie INXS to od początku do końca realizacja pomysłów braci Farrissów, a wokalista po prostu śpiewa, jak mu zagrają. Grają zaś tak jak 20 lat temu, tyle że jakby z mniejszą energią, co siłą rzeczy daje argument sceptykom, według których stary dobry rock wchodzi w fazę nudnego niedołęstwa.

Z INXS jest nieco podobnie jak z naszym Perfectem, który niby wciąż gra fachowo, ale nie porywa jak dawniej.

INXS, Switch, Sony/BMG

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Co z uznaniem ukraińskiej Cerkwi? Pytamy metropolitę Sawę. „Teraz trwa wojna”

Rozmowa z metropolitą Sawą, zwierzchnikiem Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, związanego z patriarchatem moskiewskim, o tym, dlaczego polscy prawosławni nie uznają niezależności Cerkwi w Ukrainie.

Katarzyna Kaczorowska
09.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną