Muzyka

Prądu trochę brak

◊ ◊ ◊

Moim zdaniem jest to raczej mieszanka starego INXS z możliwościami nowego wokalisty J.D. Fortune’a, który dołączył do zespołu jako zwycięzca telewizyjnego programu „Rock Star: INXS”, czyli w drodze swoistego castingu. Trudno oprzeć się porównaniom z nieżyjącym od kilku lat Michaelem Hutchencem, kolejnym straceńcem rocka, którego charyzma nadawała mocny koloryt zespołowi.

Cóż, J.D. jest poprawny, ale... to wszystko. Na tej płycie INXS to od początku do końca realizacja pomysłów braci Farrissów, a wokalista po prostu śpiewa, jak mu zagrają. Grają zaś tak jak 20 lat temu, tyle że jakby z mniejszą energią, co siłą rzeczy daje argument sceptykom, według których stary dobry rock wchodzi w fazę nudnego niedołęstwa.

Z INXS jest nieco podobnie jak z naszym Perfectem, który niby wciąż gra fachowo, ale nie porywa jak dawniej.

INXS, Switch, Sony/BMG

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pokolenie iGen: jakie jest i co mu zagraża

Przedstawiciele młodego pokolenia iGen nie wyobrażają sobie życia bez stałego kontaktu z całym światem, który jest zamknięty w małym pudełeczku, na dodatek w kieszeni – mówi dr Tomasz Grzyb, psycholog, profesor na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu.

Teresa Olszak
25.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną