Muzyka

Rewitalizacja rocka

Recenzja płyty: Snowman, „Gwiazdozbiór”

materiały prasowe
Ta płyta jest niezłą ilustracją mechanizmu powtarzającej się od dekad rewitalizacji rocka.

Ileż to razy obserwowaliśmy, jak muzyczny eksperyment ustępował na rzecz prostoty i melodyjności (vide: brit pop) albo – jak mówiło się w Polsce w latach 80. – czadu i wykopu (grunge, punk). Poznańska grupa Snowman w poprzedniej dekadzie mieszała estetyki, umuzyczniała nieme kino, zbierając zasłużone pochwały za artystyczną odwagę, ale teraz wydała płytę całkowicie bezpretensjonalną. Z pewnością kluczową rolę odegrał w tym powrót do zespołu wokalisty Michała Kowalonka, który na pewien czas zastąpił Artura Rojka w składzie Myslovitz. Występując ze śląskim bandem, Kowalonek najwyraźniej docenił sprawne śpiewanie piosenek, operowanie emocją i naturalną wrażliwością (czym wyróżniał się Rojek właśnie) i przeniósł to do Snowmana, co wraz z pieczołowitością producenta Leszka Biolika dało efekt nader udanej płyty. Dodajmy – płyty z przebojami, bo trudno sobie wyobrazić, żeby rozgłośnie radiowe pominęły tak wpadające w ucho i zapadające w pamięć utwory, jak „Znów jesteś sobą”, „Ocean nieba” czy „Moje miasto”.

Snowman, Gwiazdozbiór, Chaos Management Group/Musicom

Polityka 20.2017 (3110) z dnia 16.05.2017; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Rewitalizacja rocka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak się leczy na Stadionie? „Wstyd mi, że w tym uczestniczę”

Doktor M. leczy na Narodowym. Zaprosił mnie do Regent Warsaw Hotel, jednego z droższych w stolicy. To tutaj zakwaterowano personel szpitala tymczasowego.

Paweł Reszka
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną