Muzyka

Płyta kosmiczna

Recenzja płyty: Sufjan Stevens, Bryce Dessner, Nico Muhly&James McAlister, „Planetarium”

materiały prasowe
Wyszło ekscentrycznie, efektownie, ale i całkiem głęboko.

Galaktyczny jest sam skład: kompozytorska supergrupa orbitująca pomiędzy klubem a filharmonią. Zdolny Nico Muhly, uczeń Philipa Glassa, zaprosił do współpracy Bryce’a Dessnera (znanego z The National, ale też z ciekawych kompozycji orkiestrowych), doświadczonego w tworzeniu współczesnych suit rockowych Sufjana Stevensa i perkusistę Jamesa McAlistera. Nagrali album poświęcony Układowi Słonecznemu, co zakrawa na polemikę z Gustavem Holstem i pachnie pompą. Ostatecznie hybryda brzmień smyczków i sekcji dętej (siedem puzonów) z elektroniką i piosenkowymi partiami wokalnymi jest pełna rozmachu, ale jednak lekka i wielobarwna. Wiele osób, kiedyś ceniących szczególne, eteryczne i marzycielskie brzmienie 4AD, może tu znaleźć próbę powrotu do specjalnych przedsięwzięć współtworzonych przez różnych wykonawców, z których słynęła ta wytwórnia. Tyle że dawniej tego typu pomysły rodziły się w studiu, a ten stworzono najpierw jako cykl utworów zamówiony w wersji koncertowej przez Muziekgebouw Eindhoven, a dopiero później nagrano z wykorzystaniem dobrodziejstw dzisiejszej produkcji – włącznie z wszechobecnym dziś w muzyce pop przetwarzaniem wokali. Wyszło ekscentrycznie, efektownie, ale i całkiem głęboko.

Sufjan Stevens, Bryce Dessner, Nico Muhly&James McAlister, Planetarium, 4AD

Polityka 24.2017 (3114) z dnia 12.06.2017; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Płyta kosmiczna"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną