Recenzja płyty: Marilyn Manson, „Heaven Upside Down”

Manson oswojony
Zestaw dobrych, dopracowanych i świetnie wykonanych piosenek.
materiały prasowe

Przez lata Marilyn Manson był postrachem grzecznych dzieci i ich nie mniej grzecznych i poprawnych rodziców. Prowokacyjne stylizacje, kontrowersyjne i radykalne wypowiedzi, pełne wulgaryzmów teksty i agresywna muzyka łącząca różne odcienie metalu – to wszystko nakazywało niektórym bardzo ostrożne podejście do tego, co reprezentował. Słuchając nowej płyty tego artysty, zatytułowanej „Heaven Upside Down”, można zadać sobie pytanie, czy to sam Manson nam już nieco spowszedniał, czy może świat wokół nas zmienił się na tyle, że te 10 nowych utworów nie robi już tak obrazoburczego wrażenia jak niegdyś. Owszem, nadal słyszymy agresywne metalowo-industrialne brzmienie, okraszone tekstami pełnymi czteroliterowych wzmacniaczy ekspresji, ale pod tą formalną warstwą kryje się po prostu zestaw dobrych, dopracowanych i świetnie wykonanych piosenek. Rzeczywistość nie tylko dogania, ale nawet wyprzedza tych, którzy jeszcze niedawno śmieszyli, tumanili i przestraszali.

Marilyn Manson, Heaven Upside Down, Caroline International

Ocena: 4,5/6

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną