Recenzja płyty: Tinsley Ellis, „Winning Hand”

Bardzo dobre rozdanie
Na płycie króluje znakomity blues-rock na każdym kroku przypominający, jak dobrym gitarzystą jest Tinsley Ellis.
materiały prasowe

Kilkanaście płyt wydanych w ciągu blisko 30 lat – to fonograficzny dorobek urodzonego w Atlancie amerykańskiego bluesmana Tinsleya Ellisa. Tytuł jego najnowszego albumu „Winning Hand” można przetłumaczyć jako „Wygrywająca karta” i uznać go za bardzo trafny. Pośród poprzednich propozycji Ellisa trafiały się takie, które niepokoiły muzycznymi poszukiwaniami, odwodząc artystę od jego koronnej dyscypliny, jaką jest blues-rock. Tu stroni on od eksperymentów i oferuje 10 bardzo porządnych i, w ramach gatunku, zróżnicowanych propozycji. Po otwierającym płytę bardzo energicznym i bardzo gitarowym „Sound of a Broken Man”, napotykamy refleksyjną balladę „Autumn Run” a także funky soul-bluesowe „I Got Mine”. Przede wszystkim jednak króluje na płycie znakomity blues-rock na każdym kroku przypominający, jak dobrym gitarzystą jest Tinsley Ellis.

Tinsley Ellis, Winning Hand, Alligator

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną