Recenzja płyty: Urbanator Days, „Beats&Pieces”

Radość jazzu
Jazz z rozmaitymi muzycznymi przyprawami jest muzyką ekstatycznej ekspresji i radości.
materiały prasowe

Od 2005 r. Michał Urbaniak organizuje w Łodzi Urbanator Days – coroczne warsztaty dla młodych muzyków, na które zaprasza światowej sławy wirtuozów jazzu. Imprezie towarzyszą koncerty i jamy, ale teraz jej owocem stała się płyta. Można powiedzieć, że to kolejna odsłona Urbanatora, projektu, który śmiało rozwija ideę fusion – jazzu otwartego na różne style i gatunki muzyczne. Na „Beats&Pieces” jest tak właśnie – w jednym utworze (np. otwierający płytę „Sunshine”) współgrają ze sobą jazz, funk i rap. Mamy tu prawdziwą perełkę rodzimego rapu z rymami i wokalem Grubsona („Capitan”) opowiadającą o używkowej eskapadzie po całej Polsce, jest świetnie kołyszące reggae (kompozycja Urbaniaka „High Horse”) w wykonaniu mistrzowskiego składu, m.in. basistą Otto Williamsem, perkusistą Troyem Millerem, no i oczywiście z Michałem Urbaniakiem na skrzypcach. Jest jeszcze niespodzianka w postaci udziału Urszuli Dudziak w zamykającym album „Burning Circuits”. Całość przenika zaś finezyjna elektronika, w czym zasługę ma obsługujący instrumenty klawiszowe współproducent płyty Marek Pędziwiatr, nominowany w tym roku do Paszportów POLITYKI. Ale najważniejsze, że ten jazz z rozmaitymi muzycznymi przyprawami jest muzyką ekstatycznej ekspresji i radości.

Urbanator Days, Beats&Pieces, Agora

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną