Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Muzyka

Płyta całkowita

Recenzja płyty: Judas Priest, „Firepower”

materiały prasowe
Judas Priest nagrali płytę całkowitą, jak za dawnych lat.

Tytuł tej płyty doskonale odzwierciedla jej charakter. „Firepower” – „Siła ognia”. To już 18. album brytyjskich metalowców z Judas Priest i, być może ku zdumieniu sceptyków, jeden z najlepszych. Oczywiste, że Rob Halford (rocznik 1951) już nie osiąga swoim głosem takich wyżyn jak parę dekad temu, ale ta muzyka to nie tylko częstotliwości, które (tu zacytuję jednego z recenzentów) „niezmiennie budzą wszystkie psy w okolicy”. Judas Priest to rasowy i niepozbawiony melodii, doskonałej jakości metal. Tu koniecznie trzeba dodać, że ta jakość nie dotyczy wyłącznie strony wykonawczej. Po tylu latach wspólnego grania, nawet obudzeni w środku nocy, członkowie zespołu mogliby bez próby zagrać wszystko na odpowiednim poziomie. Jakość „Firepower” to także bardzo dobre kompozycje. Warto więc zaufać muzykom, a nie stacjom grającym wybrane pojedyncze kawałki. Nagrali płytę całkowitą, jak za dawnych lat.

Judas Priest, Firepower, Columbia

Polityka 12.2018 (3153) z dnia 20.03.2018; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Płyta całkowita"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną