Recenzja płyty: Ten Typ Mes, „RAPERSAMPLER”

Ten Typ tak ma
Emocje są tu prawdziwym punktem wyjścia, zgrabnie przesłanianym autoironią.
materiały prasowe

„Geneza w zmianie trybu pracy? Proste!/ZAiKS sto procent, czaisz to, jak do Ekstraklasy masz dostęp” – w ten sposób, z charakterystycznym dystansem, warszawski raper Ten Typ Mes tłumaczy kulisy nowego albumu. Bo rzeczywiście tym razem pracował niemal całkiem sam (ledwie kilkoro gości), nie tylko nad tekstami, ale i muzyką, co daje mu dostęp do dochodów ze świętującego stulecie ZAiKS-u niemal stuprocentowy. Zestaw nowych nagrań jest obszerny jak poprzednie, pozbawiony jednego leitmotivu, ale osobisty i – pomijając kilka ostrzejszych metafor, których cytować w druku nie wypada – liryczny i refleksyjny. Chwilami („Krzyczał na synka”, świetne „Kule z bukszpanu”) bardzo daleko wychodzi poza twarde gatunkowe schematy. Ich autor okazuje się kolejnym sprawnym producentem wśród raperów, ale słuchać go należy głównie dla oryginalnie budowanych fraz, rymów zamykanych to jakimś angielskim wtrętem, to hashtagiem, nawiązań kulturowych, wejść wokalnych. I emocji, które są tu prawdziwym punktem wyjścia, zgrabnie przesłanianym autoironią – jak ta rodem ze wspomnianego na wstępie cytatu.

Ten Typ Mes, RAPERSAMPLER, Alkopoligamia

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną