Recenzja płyty: Stone Temple Pilots, „Stone Temple Pilots”

Nowa odsłona
Udana nowa odsłona w historii renomowanej grupy, która najwyraźniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
materiały prasowe

Zespół Stone Temple Pilots postanowił wprowadzić nieco zamieszania w swojej dyskografii i kolejną płytę zatytułować nie tylko zupełnie nieoryginalnie, ale jeszcze tak samo jak poprzednią, wydaną w 2010 r. – czyli po prostu „Stone Temple Pilots”. Na szczęście nie powtórzyli utworów sprzed 8 lat i mamy zupełnie nowy zestaw 12 tytułów. Mamy też do czynienia z nowym wokalistą. Jest nim uczestnik amerykańskiej edycji programu „X-Factor” Jeff Gutt, całkiem dobrze dający sobie radę na miejscu oryginalnego frontmana STP Scotta Weilanda. Tym samym zostały rozwiane złe przeczucia tych, którzy bali się obecności w składzie STP nieznanego wokalisty, wyłowionego z niezbyt pochlebnie ocenianego w rockowym świecie telewizyjnego show. Na samej płycie dużo hardrockowego grania, grunge’owej energii, a ci, którzy mają wątpliwości co do potencjału kompozytorskiego grupy, otrzymują mającą przebojowy potencjał balladę „The Art of Letting Go”. Udana nowa odsłona w historii renomowanej grupy, która najwyraźniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Stone Temple Pilots, Stone Temple Pilots, Rhino

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną