Recenzja płyty: Pejzaż, „Ostatni dzień lata”

Między frazami
Ile emocji da się wykrzesać, pracując na pętlach, samplach ze starych winyli i w towarzystwie maszyn, pokazuje najlepiej Bartosz Kruczyński.
materiały prasowe

Znamy go ze świetnego albumu duetu Ptaki „Przelot”, który kolażowo ogrywał wątki z polskich piosenek pop z czasów późnego PRL. Gdzieś między frazami wyłapywał charakterystyczną melancholię epoki. Zawierał leniwą, przyjemną muzykę, a zarazem niósł opowieść o czasach przeniesioną w jakichś monosylabach. Nie inaczej jest z „Ostatnim dniem lata”, nagrywanym pod szyldem Pejzaż i również sięgającym po stare nagrania (są tu bardzo znane głosy, ale nie chcę nikomu psuć przyjemności ich odgadywania). Tyle że ten jeszcze mocniej odcedza kicz z nie zawsze najlepszych piosenek, zakłada na nie filtr nostalgii, subtelnie wzbogaca o elektroniczną rytmikę, najczęściej idącą w stronę deep house’u lub współczesnego disco, dodaje smyczki. Klasę Kruczyńskiego słychać w filmowym prowadzeniu narracji na całej płycie, w elegancji, wyczuciu stylu przypominającym sposób filmowania Pawlikowskiego w „Zimnej wojnie”. Jego pozycję najlepiej oddaje natomiast zestawienie ze Skalpelem – od czasu tego duetu nikt z większą szlachetnością i inwencją nie podszedł do samplowania polskiej tradycji niż środowisko The Very Polish Cut Outs, do którego zalicza się autor tej płyty.

Pejzaż, Ostatni dzień lata, Astigmatic

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną