Muzyka

To tylko rock and roll

Recenzja płyty: Shinedown, „Attention Attention”

materiały prasowe

Zespół Shinedown powstał w 2001 r. w Jacksonville na Florydzie. Gdy kilka tygodni temu na rynek trafił ich najnowszy album zatytułowany „Attention Attention”, mieli już za sobą 6 dużych płyt, setki koncertów i sporo zmian personalnych. „Attention Attention” jest dowodem na to, że warto pracować, szlifować warsztat i czekać latami na ten szczególny moment, kiedy wszystko nagle znajduje się na swoim miejscu i powstaje płyta, którą bez przesady można nazwać ukoronowaniem dotychczasowej kariery. Być może ortodoksyjni fani hardrockowo-grunge’owego wizerunku grupy będą mieli pretensję o lekkie wygładzenie kompozycji i brzmienia, ale ten zabieg w żadnym przypadku nie odebrał zespołowi energii i mocy. Owszem, takie utwory, jak np. „Monsters” czy „Creatures”, mają wszystkie cechy poprockowej ballady, ale przecież nawet najbardziej krwiożercze ekipy lubią pokazać, że nieobce im są chwile romantycznego rozluźnienia. Jednak pośród 14 pojawiających się na płycie utworów przeważają kawałki emanujące rockową siłą. Można spierać się, jaki podgatunek reprezentują kolejne piosenki na płycie, ale wszelkie wątpliwości rozwiewają sami członkowie grupy, mówiąc, że po prostu grają rock and rolla.

Shinedown, Attention Attention, Atlantic

Ocena 4,5/6

Polityka 33.2018 (3173) z dnia 13.08.2018; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "To tylko rock and roll"
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Związki romantyczne: zachowania, które wydają się normalne, a są toksyczne

Zdarza się, że mylimy zachowania, które są do zaakceptowania, z takimi, które stopniowo nasze związki wyniszczają.

Polityka.pl
13.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną