Recenzja płyty: Tomasz Konieczny, Lech Napierała, „Schubert, Winterreise to the Stanisław Barańczak’s Poetry”

Konieczny śpiewa Barańczaka
Nie jest to płyta dla wszystkich wielbicieli Schuberta – zapewne znajdą się tacy, którym do takiego eksperymentu ciężko będzie się przekonać.
materiały prasowe

To bardzo ryzykowny pomysł: wykonać cykl pieśni Franza Schuberta nie w oryginale, lecz z napisanymi do jego melodii wierszami Stanisława Barańczaka, które – z wyjątkiem piątego wiersza cyklu, „Lipy” – nie mają nic wspólnego z poezją Wilhelma Müllera, którą Schubert umuzycznił. Jedno może: że i tu, i tu pojawia się śnieg, krajobraz zimowy. Jednak w oryginale mamy podmiot liryczny – wędrującego w pustkę mężczyznę złamanego zawodem miłosnym, a u Barańczaka – cykl gorzkich refleksji nad światem i życiem współczesnego człowieka. Czasami nastrój tych refleksji kłóci się z konkretnymi pieśniami, i tu prawdziwa trudność dla śpiewaka, by to pogodzić. Tomasz Konieczny robi to najlepiej, jak można, wydobywając całą gorzką ironię tych tekstów – sprzyjającą tu okolicznością jest aktorskie wykształcenie (i talent) śpiewaka. Początkowo zetknięcie tych tekstów ze znanymi nam melodiami, o których wiemy, że wyrażać miały coś innego, budzi nasz sprzeciw, jednak im dalej, tym bardziej te interpretacje nas wciągają. Wspaniałym partnerem jest pianista Lech Napierała, stale współpracujący z Koniecznym. Nie jest to jednak płyta dla wszystkich wielbicieli Schuberta – zapewne znajdą się tacy, którym do takiego eksperymentu ciężko będzie się przekonać.

Tomasz Konieczny, Lech Napierała, Schubert, Winterreise to the Stanisław Barańczak’s Poetry, NIFC

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną