Recenzja płyty: Nosowska, „Basta”

Arcymocny głos
Świetna płyta, chyba przełomowa dla samej artystki i dla jej słuchaczy.
materiały prasowe

Zaledwie niecały rok temu fani musieli pogodzić się z myślą o zawieszeniu kariery zespołu Hey, co Katarzyna Nosowska wiele razy komentowała i tłumaczyła. Najważniejszy wątek tych komentarzy daje się streścić w zdaniu: jestem gotowa do samodzielności. Była gotowa już wcześniej, o czym świadczą solowe płyty, ale „Basta” to arcymocny głos Katarzyny jako dojrzałej, samoświadomej artystki i kobiety, która śpiewa, a w zasadzie rapuje, o swoich i nie tylko swoich relacjach z rzeczywistością. Teksty z „Basty” są ostre i dosadne, jak nigdy w dotychczasowym dorobku Nosowskiej. Ale bynajmniej nie sprowadzają się do publicystyki. Nawet w odnoszącym się do polityki utworze „Takie to przykre” ważniejsza wydaje się próba zrozumienia dzisiejszych ideologicznych przepaści niż chłostanie wroga. Jeszcze ważniejsza jest rozpisana na kilka tekstów (m.in. „Goń”, „Nagasaki”, „Lanie”, „Mówiła mi matka”) egzegeza kobiecości – upokarzanej, marginalizowanej, zastraszanej. W końcu jednak triumfującej poprzez mówienie prawdy i bezceremonialne odkrywanie źródeł zła: przemocy (faktycznej i symbolicznej), seksizmu, niesprawiedliwości. Świetna płyta, chyba przełomowa dla samej artystki i dla jej słuchaczy.

Nosowska, Basta, Kayax

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną