Recenzja płyty: Deerhunter, „Why Hasn’t Everything Already Disappeared?”

Apopkalipsa
Jak to z apokalipsą – orkiestra potrzebna do końca.
materiały prasowe

W światowych realiach to bodaj pierwsza znacząca płyta w tym roku. A już na pewno pierwsza dla publiczności rocka alternatywnego i psychodelicznego, z którego grupa Deerhunter (geograficznie z Atlanty) się wywodzi. Tyle tylko, że kryje w sobie pewne zaskoczenie i przemianę. Otóż zespół, kierowany przez wokalistę i gitarzystę Bradforda Coxa, z jednej strony wygładził brzmienie i napisał całkiem lekkie utwory, momentami kojarzące się z repertuarem Paula McCartneya. Partie gitary nierzadko dubluje przy tym syntezator rodem z nagrań Gary’ego Numana („Greenpoint Gothic”), całość bywa zręcznym retro jak u Ariela Pinka („Element”) albo nawiązuje do minimalizmu (piękny „Tarnung”). Z drugiej jednak – w tekstach nie szczędzi ponurych wizji przyszłości, w której ludzkość wygasa, przyroda ginie, a apokalipsa jest czymś oczywistym. Te obrazy inspirowane są – jak mówi sam Cox – filmową twórczością Nicolasa Roega. Melodyjne utwory w tej atmosferze odbiera się w sposób nieco przewrotny i już nie tak łatwy. Jak to z apokalipsą – orkiestra potrzebna do końca.

Deerhunter, Why Hasn’t Everything Already Disappeared?, 4AD

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną