Muzyka

Szansa dobrze wykorzystana

Recenzja płyty: Perfect Son, „Cast”

materiały prasowe
To przełomowy rok, biorąc pod uwagę dwie polskie premiery w katalogu wytwórni Sub Pop – jedną już ogłoszoną, a drugą na razie kuluarowo zapowiadaną.

Firma z Seattle nie ma już tak potężnego znaczenia jak w latach 90., gdy stała się rozsadnikiem rockowego grunge’u, ale wciąż wydaje płyty ważne i dobrze przyjmowane nie tylko w Ameryce. Perfect Son, czyli Tobiasz Biliński, wcześniej prezentujący solowe nagrania jako Coldair. Od delikatnych folkowych piosenek przeszedł do dużo mocniejszej formuły muzyki czerpiącej zarówno z syntezatorowego popu lat 80., jak i rocka. Prostym punktem odniesienia może być nawet Depeche Mode, ale w katalogu Sub Popu to się mieści, choćby Shearwater ulegli podobnej transformacji. Dla dotychczasowych miłośników twórczości Bilińskiego rzecz może być zaskoczeniem, szczególnie w takich momentach jak „Lust” czy „My Body Wants”. To głośny i efektowny ruch, w pewnym stopniu zerujący konto ciągle młodego (28 lat) artysty, ale zarazem – biorąc pod uwagę to, jak dopracowane zostały te utwory – dobrze wykorzystana szansa.

Perfect Son, Cast, Sub Pop

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pokolenie iGen: jakie jest i co mu zagraża

Przedstawiciele młodego pokolenia iGen nie wyobrażają sobie życia bez stałego kontaktu z całym światem, który jest zamknięty w małym pudełeczku, na dodatek w kieszeni – mówi dr Tomasz Grzyb, psycholog, profesor na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu.

Teresa Olszak
25.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną