Muzyka

Wciąż w szczytowej formie

Recenzja płyty: Walter Trout, „Survivor Blues”

materiały prasowe
ani dobiegającego siedemdziesiątki amerykańskiego bluesmana Waltera Trouta od kilku lat z niepokojem śledzą informacje o stanie jego zdrowia i zapowiedzi dotyczące jego aktywności zawodowej.

Po komplikacjach związanych z przeszczepem wątroby Trout wydaje się jednak powracać do pełni sił, co sygnalizuje tytuł jego najnowszego albumu „Survivor Blues” („Blues ocalonego”). 12 utworów zamieszczonych na płycie dowodzi, że Walter Trout nie tylko przetrwał życiowe burze, ale również zachował rewelacyjną formę. Wystarczy posłuchać otwierającej całość kompozycji Jimmiego Dawkinsa „Me, My Guitar and the Blues” z fantastycznym śpiewnym solo gitary, by upewnić się, że artysta nie potrzebuje taryfy ulgowej. Na „Survivor Blues” Trout postanowił umieścić same tzw. covery, ale nie słynnych, wylansowanych już utworów, tylko kompozycji pozostających nieco w cieniu, a jego zdaniem nie mniej wartościowych. Są tu więc utwory takich autorów, jak m.in. Sunnyland Slim, Otis Rush, J.B. Lenoir czy Elmore James. Już choćby wspaniała gitara w „Something Inside of Me” tego ostatniego jest wystarczającym powodem, by zakochać się w tym albumie.

Walter Trout, Survivor Blues, Provogue

Polityka 8.2019 (3199) z dnia 19.02.2019; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Wciąż w szczytowej formie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną