Muzyka

Nie ma dramatu

Recenzja płyty: Taco Hemingway, „Pocztówka z WWA, lato ’19”

materiały prasowe
Nie ma tu presji na opowiadanie czegokolwiek konkretnego, chodzi raczej o to, żeby wydać nową płytę latem, jak co roku.

Na poprzedniej płycie Taco Hemingway patrzył na Polskę z perspektywy Brukseli, plotkarskie serwisy informują, że wyniósł się do Londynu, ale Warszawa nie przestaje go inspirować. Choć patrzy na nią trochę jak turysta. Z maską antysmogową w bagażu podręcznym przylatuje do kraju wojny polsko-polskiej, o której – jak konstatuje – „wszystko już opowiedziała Masłowska”. Nie ma tu presji na opowiadanie czegokolwiek konkretnego, chodzi raczej o to, żeby wydać nową płytę latem, jak co roku. Efekt jest lekki, leciutki nawet – niby dobrze, bo to lato, całość brzmi jak nagrana od niechcenia, trochę w duchu pierwszych nagrań Taco. Choć zarazem z powodu tego braku zaangażowania i dramatu (jeśli coś spędza sen z powiek jego kolegom, to raczej brexit: „Czy będzie twardy, al dente czy miękki?”) całość cierpi. Ilustracją problemu jest duet z Dawidem Podsiadłą „W piątki leżę w wannie”: „Widziałem wszystko, co było i będzie/Wiem kto z kim, co i gdzie brał”. Niby atrakcyjne, a jednak rozczarowujące. Bardziej przekonujący jest drugi utwór z Podsiadłą (i Rosalie), „Sanatorium”: „Bardzo lubię kiedy masz warszawski chód/Ciężko to opisać, to jest taki dziarski trucht”. Taco najwyraźniej zwolnił.

Taco Hemingway, Pocztówka z WWA, lato ’19, Taco Corp

Polityka 32.2019 (3222) z dnia 06.08.2019; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie ma dramatu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną