Muzyka

Nie dla sztywniaków

Recenzja płyty: Volbeat, „Rewind, Replay, Rebound”

materiały prasowe
Są gitary, walą bębny, tatuaże u członków zespołu wciąż na miejscu...

Duńska grupa Volbeat od dawna kamuflowała swoje upodobania muzyczne. Oficjalnie zaksięgowana jako metal, pilnie starała się sprostać powszechnie przyjętemu wizerunkowi, opakowując swoje kompozycje w stosowne riffy i solówki. Jednak uważny słuchacz doskonale wyczuwał w muzyce zespołu ciążenie ku melodii, a może – aż strach pomyśleć – piosence? I oto pojawia się najnowszy album Volbeat „Rewind, Replay, Rebound”. Owszem, są gitary, walą bębny, tatuaże u członków zespołu wciąż na miejscu, ale gdzie ten metal? Muzyka jest już określona w tytule płyty i spełnia obietnicę sugerującą, że Volbeat chce się pobawić takim trochę rock and rollem w wersji retro, i to amerykańskim, co może wywołać zaniepokojenie duńskiego ministerstwa dziedzictwa narodowego. Zanim jednak wkroczą odpowiedni urzędnicy z nakazami i zakazami, warto cieszyć się 14 kawałkami z „Rewind, Replay, Rebound”. To rock and roll w czystej postaci, melodyjny, dynamiczny, swobodny, może nieco niedzisiejszy, ale dzięki temu autentyczny. Na pewno nie dla sztywniaków pod krawatami.

Volbeat, Rewind, Replay, Rebound, Virgin

Ocena 4,5/6

Polityka 33.2019 (3223) z dnia 12.08.2019; Afisz. Premiery; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie dla sztywniaków"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną