Muzyka

Stare jak nowe

Recenzja płyty: Maja Kleszcz, „Osiecka de luxe”

materiały prasowe
Bo stare umie być nowe. Brawa dla Mai, brawa dla Wojtka Krzaka, producenta tej fonograficznej perełki.

Jak wiadomo, Agnieszka Osiecka była boginią popkultury. Jej liryczne, magiczne, zabawne, satyryczne i nadrealne piosenki śpiewali bigbitowcy, kabareciarze, smutny Seweryn Krajewski i wesoła Maryla Rodowicz. Swego czasu swoją interpretację tych utworów zaproponowała Katarzyna Nosowska, co było pierwszym przełamaniem konwencji pop-Osieckiej, a teraz mamy wielce niebanalną Osiecką w wersji Mai Kleszcz. Że „de luxe”, to wiadomo już po pierwszym pobieżnym przesłuchaniu tej płyty. Akustyczne aranżacje sprawiają, że przeboje z lat 60. i 70. brzmią niekiedy jak przedwojenne, a znakomity wokal Mai wpisuje je w klimaty starego, zacnego jazzu sprzed wojny albo bluesa śpiewanego przez czarnoskórą Bessie Smith w drogim klubie „tylko dla białych”. 

Maja Kleszcz, Osiecka de luxe, Mystic Production

Polityka 48.2019 (3238) z dnia 26.11.2019; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Stare jak nowe"
Reklama

Czytaj także

Kraj

W ciągu roku wymarło nam miasto

W pandemicznych śmierciach Polska pobiła rekordy. W ciągu roku wymarło nam małe miasto wojewódzkie.

Paweł Reszka
06.05.2021