Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Muzyka

Muza serca

Recenzja płyty: Janek Pęczak, „Jestem”

materiały prasowe
W prostocie tej muzyki jest dużo wdzięku i szczerości, prowadzącej w stronę poważnych życiowych deklaracji i linijek adresowanych do najbliższych.

Tytułem „Jestem” macha do nas kolejny z muzyków T.Love, który poszedł na swoje. Gitarzysta Janek Pęczak miał wcześniej spory wkład w kompozycje grupy, był bohaterem drugiego planu na solowej płycie Muńka Staszczyka, ale też muzykiem rozpoznawanym w sferach awangardy. Tu przyjął postawę, którą można zidentyfikować jako antymainstreamową: „Dlaczego mainstream promuje braku duszy blichtr?” – śpiewa. Czuć w tym trochę potrzebę organizacji wokół starych zasad, a trochę już obronę oblężonej twierdzy. Słowa „Chcę usłyszeć serce muzy, chcę usłyszeć duszy głos/Nie zapomniałem Lennona i Marleya, i pamiętam punk rock” przypominają o tym, że rock był świetny w opisywaniu idei, ale równie sprawny w odchodzeniu od własnych deklaracji.

Janek Pęczak, Jestem, Serce Muzy

Polityka 12.2020 (3253) z dnia 17.03.2020; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Muza serca"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >