Muzyka

Z czego składa się Dylan

Recenzja płyty: Bob Dylan, „Rough and Rowdy Ways”

materiały prasowe
To dzieło pokazujące, że jego twórca nadal dysponuje tą magią, którą czarował pokolenia ludzi na całym świecie.

Tworzenie jakiejkolwiek opinii na temat nowego dzieła noblisty wymaga wyzbycia się zachwytu nad jego dotychczasową twórczością i obiektywnego podejścia do tego, co Bob Dylan proponuje nam na swojej nowej płycie „Rough and Rowdy Ways”. Przede wszystkim należy wyrazić uznanie dla artysty, który nie odcina kuponów od niegdysiejszych sukcesów, nie mami publiczności coverami, ale opromieniony sławą Nagrody Nobla wchodzi do studia, by nagrać autorską płytę z premierowymi utworami. To właściwie, biorąc pod uwagę takie formaty, jak winyl czy CD, dwupłytowy album, którego drugą część wypełnia siedemnastominutowa kompozycja „Murder Most Foul”. Muzycznie materiał jest zróżnicowany, choć już w pierwszym odsłuchaniu wyraźnie zaznacza się obecność bluesa. Świadczą o tym takie tytuły, jak „The False Prophet”, „Crossing the Rubicon” czy poświęcony amerykańskiej gwieździe muzyki lat 50. „Goodbye Jimmy Reed”. Należy jednak pamiętać, że Dylan to nie wokalista, tylko śpiewający poeta, bard niejednego pokolenia. Stąd też nie sposób nie myśleć o wadze jego słowa.

Bob Dylan, Rough and Rowdy Ways, Columbia

Polityka 27.2020 (3268) z dnia 30.06.2020; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Z czego składa się Dylan"

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020