Amerykański zespół America, jak sama nazwa wskazuje, zawiązał się w Londynie czterdzieści (!) lat temu. Grali łagodnego folk rocka, a w 1972 r. wylansowali swój największy przebój „A Horse With No Name”. I oto, jak gdyby nigdy nic, nagle w styczniu tego roku ukazuje się ich nowa płyta! Nie jest to wydarzenie nadzwyczajne – wszakże wielu emerytowanych rockmanów decyduje się po latach na taki czy inny comeback i proponuje coś nowego. Często są to odgrzewane kotlety, które szybko lądują w koszu z napisem „przecena”.
Jak będzie z Ameryką, nie wiem, ale przyznam, że zaskoczyli mnie ładnym, ciepłym brzmieniem, przyjemnymi melodiami i świetną produkcją. Nie próbują się przypodobać strojąc się w nowoczesne piórka, stylistycznie są tacy jak lata temu. A dla starych i, kto wie, może i nowych fanów na deser w tym samym pudełku druga płyta z największymi przebojami sprzed lat, zarejestrowanymi na koncercie w 2005 r. Naprawdę się słucha.
America, Here&Now, Burgundy/Sony BMG, 2007