Muzyka

Pośmiertny album Whitleya

Pośmiertny album Whitleya

Nagrywając ją Whitley miał już świadomość swej śmiertelnej choroby. Niełatwo słucha się takiej płyty, niełatwo też ją ocenia. Whitley był bluesmanem, nic więc dziwnego, że i jego ostatni album pełen jest bluesa. Ale zarówno sposób nagrania płyty (100 proc. na żywo, bez jakichkolwiek poprawek i zabiegów technicznych), jak i sposób grania („brudna” gitara, minimalistyczne brzmienie) powodują, że mamy do czynienia z muzyką, której z pewnością nie usłyszymy w popularnych stacjach radiowych, których zadaniem jest umilanie, rozbawianie i towarzyszenie.

Boję się również, że niełatwo będzie odszukać te płytę w naszych sklepach muzycznych. To nie jest chodliwy, miło wlatujący i równie miło wylatujący ćwierk, szumek i śmieszek.

Chris Whitley&the Bastard Club, Reiter In, Red Parlor, 2006

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pokolenie iGen: jakie jest i co mu zagraża

Przedstawiciele młodego pokolenia iGen nie wyobrażają sobie życia bez stałego kontaktu z całym światem, który jest zamknięty w małym pudełeczku, na dodatek w kieszeni – mówi dr Tomasz Grzyb, psycholog, profesor na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu.

Teresa Olszak
25.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną