Muzyka

Nijaki Bieber

Recenzja płyty: Justin Bieber, „Justice”

materiały prasowe
Trudno o bardziej niepotrzebną płytę.

Tegoroczne nagrody Grammy pokazały, że w muzyce pop rządzą dziś wokalistki. Kanadyjczyk Justin Bieber, który zdążył z cudownego nastolatka stać się dorosłym (27 lat) szansonistą, pozostaje więc w mniejszości. Płyta „Justice” pokazuje go jako zagubionego między gatunkami – wciąż czarującego delikatnym, chłopięcym falsetem, ale też na modłę R&B i hip-hopu przetwarzającym głos przez elektroniczne efekty i szukającego wsparcia po afroamerykańskiej stronie rynku.

Justin Bieber, Justice, Def Jam

Polityka 15.2021 (3307) z dnia 06.04.2021; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Nijaki Bieber"
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021