Muzyka

Kanciasty rap

Recenzja płyty: Spięty, „Black mental”

materiały prasowe
Lider zespołu Lao Che, tym razem na płycie solowej, testuje kolejny gatunek muzyczny, którym już przed laty się zajmował, kiedy działał w zespole Koli, uprawiającym nadwiślański hip-hop.

Lider zespołu Lao Che, tym razem na płycie solowej, testuje kolejny gatunek muzyczny, którym już przed laty się zajmował, kiedy działał w zespole Koli, uprawiającym nadwiślański hip-hop. Potem dopiero przyszły doświadczenia z concept albumami, które wszyscy znamy. Lao Che ma w dyskografii albumy tak różne, jak folkowe, wykorzystujące „kanoniczne” teksty literackie „Gusła”, punkrockowe „Powstanie warszawskie” czy utrzymany w klimatach łagodnego rocka sacrosongowy „Gospel”. Teraz Spięty we współpracy z klawiszowcem macierzystego zespołu Filipem Różańskim postanowił na nowo zmierzyć się z rapem, a teksty („rymy”) osadzić na motywach antysystemowości. Efekt okazał się umiarkowanie udany.

Spięty, Black mental, Mystic

Polityka 16.2021 (3308) z dnia 13.04.2021; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Kanciasty rap"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001