Muzyka

Faniska, Zamoski i inni Polacy

Recenzja płyty: Poznański Chór Kameralny, Orkiestra Filharmonii Poznańskiej, „Luigi Cherubini, Faniska”

materiały prasowe
Wykonanie oddaje w pełni atrakcyjność tej niesłusznie zapomnianej muzyki, znakomicie dobrani są też soliści.

W cyklu zapomnianych oper, prowadzonych przez Łukasza Borowicza na warszawskich Festiwalach Beethovenowskich i wydawanych później na płytach, pojawiło się kolejne dzieło Luigiego Cherubiniego rozgrywające się w wyimaginowanej Polsce; wcześniej, w 2008 r. wykonano tu „Lodoïskę”. Premiera „Lodoïski” w Paryżu odniosła międzynarodowy sukces (także w Warszawie), a w Wiedniu efektem tego było zamówienie na kolejną operę. Powstała wówczas właśnie „Faniska” (1806 r.), która nie miała już tyle szczęścia, zapewne dlatego, że powtarza schemat z poprzedniego dzieła. Popularny wówczas gatunek Rettungsoper polegał na tym, że bohaterowie są ratowani z opresji.

Poznański Chór Kameralny, Orkiestra Filharmonii Poznańskiej, soliści, dyr. Łukasz Borowicz, Luigi Cherubini, Faniska, DUX

Polityka 16.2021 (3308) z dnia 13.04.2021; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Faniska, Zamoski i inni Polacy"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001