Muzyka

Rarytas post mortem

Recenzja płyty: Tony Joe White, „Smoke from the Chimney”

materiały prasowe
Mruczane charakterystycznym, niskim głosem wykonania ballad White’a nie odbiegają jakością ani brzmieniem od tych wydanych za jego życia.

Gdy jakiś ważny artysta odchodzi z tego świata, jego fani zadają sobie często te same pytania: czy pozostały jakieś nagrania, czy jeszcze usłyszymy coś, czego dotąd nie poznaliśmy? Niejednokrotnie niepublikowaną wcześniej spuścizną po znanym muzyku są jedynie nagrania koncertowe albo jakieś resztki pozostałe po studyjnych sesjach, resztki, które jaskrawo odbiegają jakością od tego, do czego artysta nas przyzwyczaił. Inaczej stało się w przypadku zmarłego w październiku 2018 r. amerykańskiego kompozytora i wokalisty Tony’ego Joe White’a.

Tony Joe White, Smoke from the Chimney, Easy Eye Sound

Ocena 4,5/6

Polityka 23.2021 (3315) z dnia 31.05.2021; Afisz. Premiery; s. 97
Oryginalny tytuł tekstu: "Rarytas post mortem"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Smartfonowa rewolucja według Wiśniewskiego

Czy świat wszechobecnych i wszechmocnych smartfonów jest tym, o czym marzyliśmy? A bezprzewodowa ewolucja stale przyspiesza.

Mariusz Herma
19.10.2021