Muzyka

Unoszenie ciężaru

Recenzja płyty: Billie Eilish, Happier Than Ever

materiały prasowe
„Happier Than Ever” to opowieść o ciężarze popularności, która niszczy życie.

Kredyt zaufania, jaki dostała młodziutka wokalistka Billie Eilish po płytowym debiucie sprzed dwóch lat, jest ogromny, a przez ostatnie miesiące zamroziła go w tym stanie pandemia. Drugi album, „Happier Than Ever” („Szczęśliwsza niż kiedykolwiek”), pod ironicznym tytułem skrywa więc sporo niepokoju. Przynosi fragmenty jakby żywcem wyjęte z debiutu – jak singlowe „Therefore I Am”, minimalistyczne, z silnie zaakcentowanym rytmem i charakterystycznie mamrotanymi wokalami pełnymi zniechęcenia, które jako poza spodobało się rówieśnikom artystki. I tak jak poprzednie wydawnictwo, i to wyprodukował brat gwiazdy Finneas. W liryce znów dominuje mrok, inne są tylko źródła: „Happier Than Ever” to opowieść o ciężarze popularności, która niszczy życie. Eilish, kolejny amerykański przykład szybkiej eksploatacji dziecięcego talentu, innego życia nie znała.

Billie Eilish, Happier Than Ever, Darkroom/Interscope

Polityka 33.2021 (3325) z dnia 10.08.2021; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Unoszenie ciężaru"
Reklama

Czytaj także

Kultura

TikTok – nowa fabryka hitów

Najpierw przenieśli się tu odbiorcy, widząc w tym miejsce dla żywej muzyki. Za nimi ruszyli twórcy – ostatnio Abba. I wydawcy, wyczuwając nową fabrykę hitów. Miejsce MTV zajął TikTok.

Michał R. Wiśniewski
21.09.2021