Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Muzyka

Co było, a co jest

Recenzja płyty: T.Love, „Hau! Hau!”

materiały prasowe
Według zapowiedzi miał to być swoisty powrót do przeszłości, czyli do junackich czasów T.Love z epoki płyty „King”.

Według zapowiedzi miał to być swoisty powrót do przeszłości, czyli do junackich czasów T.Love z epoki płyty „King”. Jak wtedy, muzykę napisał gitarzysta Jan Benedek i zagrał stary skład: Muniek, Benedek, Perkowski, Nazimek, Polak. Nie sposób wejść powtórnie do tej samej rzeki, więc choć płyta nawiązuje w wielu miejscach (np. Benedkowy riff w piosence „Tomek”, „oldskulowe” chórki w „XYZ” i „Hau! Hau!”) do tego, co było, próżno tu szukać naiwnej zadziorności, z jakiej słynął dawny T.Love.

T.Love, Hau! Hau!, Universal Music

Polityka 19.2022 (3362) z dnia 03.05.2022; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Co było, a co jest"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >