Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Muzyka

Delikatny niepokój

Recenzja płyty: Bastarda & Sutari, „Tamoj”

materiały prasowe
Klarnetowo-wiolonczelowe trio Bastarda odkryło jakąś magiczną formułę.

Klarnetowo-wiolonczelowe trio Bastarda odkryło jakąś magiczną formułę. Trochę jak producenci dubowi z Jamajki, też zresztą operujący na niskich częstotliwościach. Formuła zakłada, że Bastardę da się połączyć ze wszystkim – może grać utwory średniowiecznych mistyczek (na opisywanej przez nas niedawno płycie z zespołem Holland Baroque), nagrać potężnie brzmiącą płytę z Chórem Uniwersytetu SWPS (zeszłoroczny „Kołowrót”), a nawet portugalskie pieśni z João de Sousą („Fado”). Na żadnej z dotychczasowych płyt trio kierowane przez Pawła Szamburskiego, mimo ogromnej ekspresji, nie zeszło jednak do poziomu tak demokratycznej współpracy jak przy nowym albumie „Tamoj”.

Bastarda & Sutari, Tamoj, Audio Cave

Polityka 32.2022 (3375) z dnia 02.08.2022; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Delikatny niepokój"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >