Rozważna i romantyczna
Nowojorska odmiana muzyki balladowej.

Taka jest Suzanne Vega, od ponad 20 lat urzekająca fanów swoim ciepłym i bardzo zmysłowym głosem. Kojarzona z tradycją poetyckiego folku, od początku kariery była w Ameryce ulubienicą wymagającej publiczności, głównie studencko-kampusowej.

Jej najnowszy, siódmy z kolei, album „Beauty&Crime” nie odbiega od poprzednich dokonań, choć warto zwrócić uwagę na wzbogacenie akompaniującego instrumentarium, zwykle opartego na gitarze akustycznej i oszczędnej sekcji rytmicznej, o orkiestrę smyczkową.

Według dzisiejszych standardów Vega pozostaje reprezentantką popu, aliści jest to pop bardzo wyrafinowany, niemający zgoła nic wspólnego ani z klimatami Las Vegas, ani z dyskotekami Środkowego Wybrzeża. Byłby raczej odrębną, nowojorską odmianą muzyki balladowej, która ma swoich wiernych kibiców także tu, nad Wisłą.
 

Suzanne Vega, Beauty&Crime, EMI 2007
 

  
 

  
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną