Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Muzyka

Razem, ale osobno

Jak na 3 nazwiska to trochę za mało.

Sue Foley i Deborah Coleman to nazwiska od dawna mające ustabilizowaną markę na rynku kobiecego bluesa. Obie legitymują się pokaźnym i interesującym dorobkiem fonograficznym. Obie śpiewają i grają na gitarach. Na płycie „Time Bomb” obok ich nazwisk pojawia się to stosunkowo najmniej znane – Roxanne Potvin. To śpiewająca i również grająca na gitarze Kanadyjka, której solową płytę bardzo chwaliłem parę miesięcy temu.

Mylą się jednak ci, którzy myślą, że mamy tu do czynienia z efektem wspólnego działania tych trzech pań. Tak naprawdę razem zaśpiewały tylko jeden, zamykający płytę, utwór „In the Basement”. Pozostałe tytuły podzieliły równo między siebie. Nie oznacza to wcale, że te solowe popisy rozczarowują.

Są na przyzwoitym poziome, ale umieszczona na okładce zapowiedź wspólnej zabawy i grania, zrealizowana zaledwie w jednym trzyminutowym utworze, pozwala przypuszczać, że cała płyta wspólnie nagrana miałaby więcej temperatury. Jak na takie trzy nazwiska w „Time Bomb” to trochę za mało.
 

Sue Foley, Deborah Coleman&Roxanne Potvin, Time Bomb, Ruf 2007 

  
 

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną